KOMUNIKAT: Podziękowanie!Previous Article
Recenzja książki Aleksandry Łojek pt. „Belfast. 99 ścian pokoju”Next Article
Aktualności
  • Wycieczka do Gdańska – Klub Fotograficzny WestcourtZ ogromną przyjemnością przedstawiamy wybrane zdjęcia zrobione podczas naszej wycieczki do pięknego Gdańska w lutym 2018. Członkowie naszego klubu pojechali do Gdańska w ramach corocznego programu zdobywania wiedzy na temat [...]
  • Wycieczkowo we Wrocławiu! PSS BelfastDwanaścioro dzieci w wieku 9-15 lat wybrało się na wycieczkę do Wrocławia zorganizowana przez Polską Szkołę Sobotnią w Belfaście. Emocji było co niemiara. Było gorrrącooo! Ale 30-stostopniowy upał nie przeszkodził [...]
  • Strażackie emocje w PSS Belfast"Płonące" emocje i "żarliwe" wrażenia mógł ugasić tylko strażak Michał wraz z brygadą z White Watch, Central podczas wizyty w PSS Belfast. Wszyscy uczniowie oraz nauczyciele mieli okazję poznać tajniki [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Weather Report ,
0°C

DZIADY – rzecz nie o Mickiewiczu….

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
DZIADY – rzecz nie o Mickiewiczu….

Mickiewiczowska opowieść o guślarzu wzywającym zbłąkane dusze na krzepiącą ucztę jest zaledwie skromnym wspomnieniem charakterystycznej dla dawnych Słowian czci i pamięci, jaką okazywali oni swoim przodkom. Z tego powodu święta upamiętniające zmarłych odbywały się często, nawet sześć razy do roku. Największe z nich miały miejsce w okolicach 2 maja i 2 listopada i zwane były Dziadami wiosennymi i Dziadami jesiennymi. Wierzono wówczas powszechnie w zaświaty górne, zwane Wyrajem, których władcą był bóg słońca, Swarożyc, oraz dolne, władane przez Welesa, boga świata podziemnego – Nawi.

Dziady wiosenne i jesienne

Wiosenne święto zmarłych było poświęcone zaświatom górnym. Zaciekle zwalczane przez chrześcijaństwo z uwagi na fakt, iż kolidowało z Wielkanocą, a także ze względu na swój frywolny charakter (pisaliśmy o tym w majowym wydaniu Naszego Expressu) niemal nie przetrwało do naszych czasów. Jednak do dziś w regionie świętokrzyskim zdarza się, że ludzie palą ognie na grobach 2 maja.

Dziady jesienne obchodzone 2 listopada miały charakter bardziej domowy i bardziej spirytystyczny. Według wierzeń wielu kultur jest to czas, gdy granica pomiędzy światami żywych i umarłych stawała się cienka, a bramy zaświatów otwierały się. W tym czasie żywi mieli możliwość okazania wdzięczności przodkom za opiekę poprzez zapewnienie im strawy i ciepła. Toteż w różnych miejscach kultu, na wzgórzach, w świętych gajach, w pobliżu miejsc pochówku, a czasami na samych grobach, urządzano tzw. Uczty Dziadowskie, zwane czasem Ucztami Kozła, gdyż przewodził im człowiek w rogatej masce kozła, guślarz i kapłan.

W obrzędzie tym wywoływano duchy po imieniu, wypytywano je o ich potrzeby i zaopatrywano na dalszą drogę w niezbędne rzeczy, jadło i napoje. To właśnie ów zwyczaj – zmieszany z chrześcijańskimi wierzeniami – opisał polski wieszcz. Podczas takiej uczty ofiarowywano zmarłym przodkom chleb, kaszę, miód, jajka, a czasem nawet wódkę. W posiłku tym brali udział też krewni zmarłych, a pozostałe jego resztki pozostawiane były dla żebraków. Jeszcze w latach 30-tych minionego stulecia istniał zwyczaj rozdawania biednym ‘chleba zadusznego’ w zamian za modlitwę w intencji zmarłych. Pierwotnie ten chleb wypiekany był właśnie dla samych dusz.

Powracające dusze

Słowianie wierzyli w reinkarnację; po śmierci zbłąkana dusza po krótkim pobycie w świętym gaju wędrowała do Nawi (zaświatów dolnych), następnie bóg Weles był jej przewodnikiem w drodze do zaświatów górnych, po czym człowiek odradzał się w ramach swojego własnego rodu, powracając z Wyraju na ziemię pod postacią ptaków (lelków czy bocianów). Uczty Dziadowskie miały zapewnić im siły w tej drodze.

W noc w którą przodkowie tłumnie odwiedzali swoje dawne domostwa starannie unikano wszelkich działań mogących ‘zranić’ powracające dusze. Nie zamykano drzwi na skobel, pozostawiano uchylone okna i otwarte furtki, by zmarli bliscy mogli swobodnie przechodzić. Nie wylewano wody oknem – by duszy nie oblać, ani nie palono w piecu, bo czasem tędy właśnie miała ona ochotę wejść do domu. Nie szyto też odzieży, by niechcący nie zaplątała się w nici.

Po powrocie z cmentarza gospodarz domu z bochenkiem chleba obchodził trzykrotnie całe obejście, po czym rodzina zasiadała do posiłku współuczestnicząc w nim z odwiedzającymi ją przodkami – często w całkowitym milczeniu, by okazać szacunek milczącym gościom. Podczas posiłku zdarzało się, że upadła łyżka, ale nie podnoszono jej wtedy wierząc, że to głodne dusze ‘wyrwały’ łyżkę z rąk, by także się posilić. Jeśli jednak jej podniesienie było niezbędne, to zabierając ją kładziono w to miejsce kawałek chleba. Powszechne też było świadome upuszczanie pokarmu czy rozlewanie napojów z przeznaczeniem dla niewidzialnych biesiadników. Po posiłku, gdy rodzina udawała się już na spoczynek, pozostawiano stół zastawiony chlebem, solą i z pozostawionym nożem, by w nocy obecni przodkowie mogli nadal się posilać.

Świetlne drogowskazy

Wierzono także, że niektórzy zmarli zazdroszczą żywym życia na ziemi. Po to więc, by ich udobruchać składano im w darze pokarm na grobach. Palono też ognie w miejscach pochówku, by mogli się ogrzać, a po nocy spędzonej na ziemi mogli odnaleźć drogę powrotną. W tym samym celu palono też ognie na rozstajach dróg oraz w pobliżu domów, by wędrujące dusze mogły odnaleźć drogę do swych bliskich. Ognie te rozpalano o zachodzie słońca, na podobieństwo tego, gdy podczas pochówku także o zachodzie słońca rozpalano stosy pogrzebowe, by dusza ‘wraz ze słońcem szła do Welesa’, boga zaświatów dolnych. Dawni Słowianie palili bowiem swych zmarłych składając w kurchanach tylko ich prochy.

Ogień miał także moc ochronną dla żywych, wzbraniał on przejścia z zaświatów różnego rodzaju demonom, w które zamieniały się dusze zmarłych śmiercią nagłą lub samobójców. Dlatego niekiedy ogień rozpalano wprost na ‘podejrzanym’ grobie. Pozostałością właśnie owych dawnych ogni są nasze dzisiejsze znicze zapalane w Dniu Zadusznym.

Noorul Ain Ur Rehman

foto: niecpole.pl

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Obyczaje

Wycieczka do Gdańska – Klub Fotograficzny Westcourt

Wycieczka do Gdańska – Klub Fotograficzny Westcourt   0

Z ogromną przyjemnością przedstawiamy wybrane zdjęcia zrobione podczas naszej wycieczki do pięknego Gdańska w lutym 2018. Członkowie naszego klubu pojechali do Gdańska w ramach corocznego programu zdobywania wiedzy na temat [...]

Panel użytkownika

Aktualne wydanie Naszego Expressu

32372906_1832810557025112_8760833917688217600_n

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!