Strategia na rzecz czystego powietrzaPrevious Article
Hussars Cavan zwycięzcą 13. POLONIA CupNext Article
Aktualności
  • Felieton: Tłusty Czwartek u Babci TeddyCudowny świąteczny czas mamy już za sobą, a tu znów trzeba przygotowywać się do kolejnego. Dobrze to ktoś wymyślił, aby następne święto poprzedzić postem, inaczej nasze wątroby mogłyby tego nie [...]
  • „Diablo. Wyścig o wszystko” w kinach w NI od 1 lutego 2019Co roku w Polsce odbywa się ponad tysiąc nielegalnych wyścigów. Ale tylko nieliczni mają dostęp do tych o najwyższą stawkę. „Diablo. Wyścig o wszystko” to pierwsza polska produkcja, która przybliża [...]
  • Nasze prawa w UK po Brexicie – sesja informacyjna w BangorStowarzyszenie Polskie w Co. Down Bangor.pl oraz YMCA ND Ethnic Minorities Support Project zapraszają na spotkanie informacyjne dotyczące praw obywateli Unii Europejskiej mieszkających w UK po Brexicie. Spotkanie poprowadzi prawnik [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Felieton: Aww…

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Felieton: Aww…

Przypomniał mi się jeden z odcinków serialu „Przyjaciele”, w którym Phoebe, na imprezę z okazji 35-ej rocznicy ślubu rodziców Rossa, przyprowadza swojego nowego znajomego Parkera, granego przez Aleca Baldwina. Ten chorobliwie fascynuje się wszystkim dookoła, wzbudzając ogólne zdziwienie i irytację, natomiast Phoebe broni go, mówiąc, że ma on szczególny apetyt na życie.

Przemierzając ulice Belfastu, nie można nie zauważyć, że to miejsce wiecznego zachwytu, uśmiechniętych i zadowolonych ludzi oraz przerostu formy nad treścią. Na każdym kroku spotykamy się z wybuchami egzaltacji i przesady. W rozmowach między sobą, często słychać ożywionych i rozradowanych mieszkańców Irlandii Północnej, relacjonujących właśnie ostatni wypad do restauracji, wieczór z przyjaciółmi w pubie lub imprezę rodzinną na świeżym powietrzu. Aż roi się tam od achów i ochów oraz wyrażania zachwytu na temat pure ziemniaczanego, kurczaka i sałatki coleslaw, podziwu nad nową sukienką koleżanki (notabene w mało twarzowym kolorze i o 2 rozmiary za małą) i fantastycznej rozrywki dla dzieci, opartej na malowaniu twarzy i rozdawaniu balonów.

W poniedziałkowy poranek możemy usłyszeć od naszych północnoirlandzkich kolegów szczegółowe relacje z fantastycznie spędzonego weekendu z rodziną w galerii handlowej zakończonej obfitą kolacją w McDonaldzie lub innej sieci fast food czy też imprezie urodzinowej dziecka zwieńczonej przepysznym i fantastycznie udekorowanym tortem (ciastem biszkoptowym przełożonym dżemem i obficie polanym obrzydliwym lukrem w różnych kolorach).

Już po kilku miesiącach pobytu w stolicy Irlandii Północnej przestajemy się nabierać na te opowieści, które początkowo powodowały u nas w głęboką depresję. Mieliśmy wrażenie, że życie tych ludzi to jedno wielkie niekończące się pasmo imprez, szalonego nocnego życia, wiecznego szczęścia i samych przyjemności. Tymczasem sami wiedliśmy szary, smutny żywot na emigracji, początkowo przeliczając każdego funta na złotówkę i porównując ceny w obu krajach, a wszystko wydawało się drogie i nieosiągalne.

Jednak czas goi rany i zaczęliśmy dostosowywać się do otaczającej nas rzeczywistości. Przyzwyczailiśmy się do egzaltowanych lokalnych i nie zwracamy już na nich tak wielkiej uwagi jak niegdyś. Pieczemy swoje wyszukane ciasta, gotujemy od podstaw smaczne polskie jedzenie, jesteśmy wybredni w kupowaniu ubrań odpowiednio dobranych do naszej sylwetki, wyprawiamy urodziny przy suto zastawionym stole i nie zachwycamy się byle czym. Wymagamy więcej od naszych dzieci; kultury, posłuszeństwa i dobrych wyników w nauce. Forma jest dla nas tak samo ważna jak treść.

Musimy jednak przyznać, że to pozytywne nastawienie do życia (mimo okropnej pogody) jest zaraźliwe. Zaczynamy uśmiechać się do obcych ludzi na ulicy, jesteśmy bardziej uprzejmi i skłonni do pomocy. Kiedy przyjeżdżamy do Polski odczuwamy głęboki deficyt tych pozytywnych północnoirlandzkich emocji. I nie ma to znaczenia czy do końca wypływających ze szczerych intencji czy też nie, najważniejsze, że działają!

Belfast Girl

foto. askideas.com

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Inne_Czytelnia

Jun, Statera i Arche…

Jun, Statera i Arche…   0

Joanna Malec mieszka w Irlandii Północnej od 5 lat. Jest nieśmiała i skromna. Mówi, że nie umie się zareklamować sama, ale na szczęście jej mąż robi to za nią. Wciąż [...]

Panel użytkownika

Banner

Aktualne wydanie Naszego Expressu

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!