„City break” w Wiedniu na wiosnę?Previous Article
Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego 2019Next Article
Aktualności
  • BREXIT – pomoc polskiego rządu3 marca 2019 w Konsulacie RP w Belfaście odbyło się spotkanie z przedstawicielami polskiego rządu, który reprezentowali: Kazimierz Kuberski, Podsekretarz Stanu, Robert Wójcik, Dyrektor Departamentu Koordynacji Systemów Zabezpieczenia Społecznego Ministerstwa [...]
  • Nie wyrzucaj książek, Podaruj Książkę!Wiele osób pyta nas o projekt “Podaruj Książkę”. Bardzo nas cieszy, że tak wielu z Polaków w Irlandii Północnej czyta książki i chce się nimi dzielić. Pierwszy zbiór książek zaskoczył [...]
  • Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego 201921 lutego to Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego, który upamiętnia pięciu studentów z uniwersytetu w Dhace w Bangladeszu, którzy w 1952 roku zginęli podczas demonstracji, w której domagano się nadania językowi bengalskiemu [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Jun, Statera i Arche…

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Jun, Statera i Arche…

Joanna Malec mieszka w Irlandii Północnej od 5 lat. Jest nieśmiała i skromna. Mówi, że nie umie się zareklamować sama, ale na szczęście jej mąż robi to za nią. Wciąż nie dowierza, że jej trzy książki zostały wydane przez polskie wydawnictwo i że ktoś je czyta. W głowie ma setki pomysłów i historii, które zamierza opisywać w swoich nowych dziełach. Rozmawiamy z Joanną Malec, której trochę podpowiada troskliwy i wygadany mąż.

Nasz Express: Jak stałaś się pisarką?

Joanna Malec: Mąż mnie zmusił… Żartuję, ale w każdym żarcie jest trochę prawdy. Zanim trafiliśmy do Irlandii Północnej mieszkaliśmy w Holandii. Pojechaliśmy tam za pracą, ale nasze dzieci zostały w Polsce. Zostałam rozdzielona z dziećmi na pół roku. Żeby jakoś przetrwać ten trudny czas, ciągle czytałam książki. W końcu mąż obliczył, że w ciągu 9 miesięcy przeczytałam ponad 400 pozycji. I wtedy powiedział mi – musisz coś z tym zrobić, albo dostajesz szlaban na książki. I tak zaczęłam pisać pierwszą książkę. Ale… nie on pierwszy się o tym dowiedział, tylko moja siostra. Dopiero jak ona to przeczytała, powiedziałam mężowi, że zaczęłam pisać.

NE: O czym są Twoje książki?

JM: Wszystkie trzy wydane książki romansami paranormalnymi. Bardzo lubię duchy, czarownice, wiedźmy, wszystko to, co paranormalne. Zarówno Jun, Statera, jak i Arche opowiadają ciekawe historie, w które wplątane jest uczucie. Zaczęłam pisać czwartą część tej sagi. Przerwałam na razie i w międzyczasie zaczęłam pisać książkę składającą się z czterech krótszych opowiadań. To jest bardziej romans kryminalny, nie ma w nim nic paranormalnego.

NE: Skąd bierzesz pomysły na tak specyficzne historie do swoich książek?

JM: W pierwszej książce dużo tekstów jest mojego męża, który ma specyficzne poczucie humoru. Czasem jak jestem w kropce i brakuje mi weny to dzwonię do niego i jak rozmawiamy o różnych rzeczach to zdarza mi się zatrzymać na jakimś ‚tekście’ i wtedy go zapamiętuję. A poza tym to mam bardzo dobrze rozwiniętą wyobraźnię, czasami potrafię odpłynąć w niebyt na jakiś czas i w głowie toczyć jakąś historię, którą potem spisuję. Niektóre historie potrafią mi się przyśnić. Zarówno w Staterze, jak i w Arche są wątki, które pochodzą z moich snów. Niektóre rzeczy, które mi się śnią muszę po prostu spisać, bo wtedy jest mi lżej. Moje sny są tak wyraźne i tak bardzo wpływają na mnie, że zdarza się, że rano mój mąż musi przepraszać za coś, co zrobił w moim śnie. Mąż już się przyzwyczaił i żartuje z tego bardzo chętnie.

NE: Gdzie można kupić Twoje książki?

JM: Prawdę mówiąc na początku nie spodziewałam się, że w ogóle ktokolwiek je wyda, nie sądziłam, że to co napisałam jest cokolwiek warte. Z natury jestem skromna, mało wierzę w siebie, jestem raczej introwertykiem, ale życie potrafi zaskakiwać. Dwie moje książki wydało wydawnictwo w Polsce. Bardzo fajnie mnie tam przyjęli i chętnie wydali. Okazało się, że ludzie będą to czytać. Co było dla mnie kolejnym pozytywnym szokiem… Wszystkie moje książki można dostać w Polsce, ale także tutaj na miejscu w Irlandii Północnej, przez internet oraz na różnych eventach, na których się pojawiamy. A wersję angielską pierwszej książki można dostać na Amazon. Druga i trzecia są jeszcze nie przetłumaczone. Tłumaczenie to bardzo duży koszt i dlatego na razie się z tym wstrzymujemy, ale wszystko w swoim czasie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda nam się przetłumaczyć kolejne części sagi. Zapraszam wszystkich do czytania moich książek, zarówno tych już wydanych, jak i tych, które na razie są jeszcze w mojej głowie.

Rozmawiała: Andrea Dymus

fot. Łukasz Malec

jun

Jun – Romans paranormalny. Opowiada historię Jun, upartej kobiety o ostrym języku i równie upartego anioła Davida, który chciał nie chciał znalazł swoją partnerkę. Oboje od samego początku nie za bardzo za sobą przepadają. Ale kto się czubi ten się lubi. Prawda? Los na ich drodze stawia bardzo restrykcyjne prawo i… żonę Davida.

Statera

Statera – Julia jest kobietą zdecydowanie panującą nad swoim życiem. Zrządzenie losu sprawiło, że jej równowaga została zaburzona. Dorian to policjant z trudnym dzieciństwem. Ich drogi się splatają, gdy jej świat legnie w gruzach. Jej nastawienie działa na jego wilka niczym płachta na byka. Ścierają się, walczą, a jednak coś między nimi iskrzy. Czy ta iskra wystarczy, by obudzić uśpioną miłość i rozpalić ogień pożądania?

arche

Arche – Pomaganie nie zawsze wychodzi nam na dobre.  Życie jej nie oszczędzało, straciła wszystko co się dla niej liczyło. Zyskała wroga. I to nie jednego. Niestety jeden z nich przykleił się do niej jak guma do podeszwy. Czy ucieczka będzie rozwiązaniem jej problemów? Czy aby na pewno wróg jest wrogiem? Życie bywa przewrotne.

—–***—–

RECENZJA: Tam, gdzie nie ma niemożliwego…

Fantastyczny świat pochłania człowieka i nie daje mu wyjść. Pierwszy raz poczułam to, kiedy jako dwunastolatka chwyciłam po pierwsze pozycje dla „młodych dorosłych”. Wówczas wśród nastolatków panowała moda na wampiry, wilkołaki i wszelkiego rodzaju zjawiska paranormalne. Upodobanie do takich książek pozostało ze mną po dziś dzień. W momencie, w którym dowiedziałam się, że w Irlandii Północnej mieszka autorka książek typu „romans-fantasy”, musiałam jej dzieła zdobyć, poznać i przeczytać. Arche jest trzecią książką Joanny Malec, mieszkającej na wyspie już od kilku lat. By móc jak najlepiej zrecenzować trzecią powieść, postanowiłam zapoznać się najpierw z poprzednimi dwiema – „Jun” i „Staterą”.

Przyczyna wszystkiego

Na początku wyjaśnijmy tytuł. Arche jest przyczyną wszystkiego, to zasada kierująca światem. To problem podejmowany wielokrotnie w starożytnej Grecji przez filozofów, takich jak Pitagoras – za praprzyczynę uważający liczbę, czy Tales – według którego praprzyczyną była woda. Akcja książki toczy się w dwóch różnych krajach, rozpoczyna się w Polsce, po czym przenosi na mroczne Węgry. Jest to w pierwszej kolejności historia miłosna, tocząca się między Anzelmem i Aleksą.

Ona, główna bohaterka książki, wydaje się zwykłą kobietą. Ma około trzydziestu lat, zaokrągloną figurę i masę – typowych dla przedstawicielek jej płci – kompleksów. W momencie, w którym czytelnik ma możliwość ją poznać, Aleksa jest już po wielu przejściach. Czynią one z bohaterki osobę nieufną, skłonną do popadania w stany depresyjne i mającą problemy z odnalezieniem się w świecie. Straciła wszystko, na czym jej zależało, całą swoją rodzinę i stabilną codzienność. Brak dokładniejszego opisu znajomych, czy innych bliskich osób, skłania do wyciągnięcia wniosku, że ma problem z nawiązywaniem znajomości i trwałych relacji, aż do momentu, w którym poznaje Anzelma.

On jest wampirem. Wystąpił po raz pierwszy w książce Joanny Malec pod tytułem „Statera”, w której w związku z biegiem wydarzeń na jakiś czas utracił swoje moce i dopiero teraz wraca do normy. Platonicznie zakochany w innej kobiecie, sprzeciwia się uczuciu, które narodziło się w jego sercu do Aleksy. Anzelm również ma swoją smutną przeszłość, której kobieta nie zna. Wie jedynie, że straciła rodzinę przez wampiry, co oznacza, że powinna nienawidzić również tego potwora. Nie może i nie chce mu zaufać. Czuje się zobowiązana wobec swojego nieżyjącego męża i dziecka. Jak jednak wytłumaczyć sny, których głównym bohaterem jest właśnie on – Anzelm? Oboje nie chcą się przyznać do miłości, którą się darzą, a to nie jest ich największy problem. Parze przyjdzie zmierzyć się z poważnym wrogiem. Do tego konieczna będzie interwencja innych bohaterek, silnych postaci, obdarzonych wyjątkowymi mocami, które już wcześniej wystąpiły w powieściach autorki. W toku akcji Aleksa zostaje obdarzona wyjątkowym darem, przekazanym jej przez Tatianę – jedyną postać, której Aleksa nie bała się zaufać. Czy to wystarczy, by pokonać wroga? I kto tym wrogiem naprawdę jest?

Na czasie…

Arche może być czytana jako osobna powieść, czytelnik nie powinien odczuwać dyskomfortu wynikającego z braku poznania poprzednich dwóch książek napisanych przez autorkę. Wątki z wcześniejszych powieści nie ciągną się i nie wspomina się ich zbyt często. Język, którym posługuje się Joanna Malec jest zrozumiały, prosty, a terminy fantastyczne zostają od razu wyjaśniane. Podobnie wszystkie zwyczaje, praktyki i rytuały tłumaczone są krótko i jasno, zwykle podczas dialogów. Książka z pewnością jest bardzo „na czasie”, zważywszy na silne postacie żeńskie, które toczą bój. Panowie przedstawieni są przez autorkę bardziej jako wspierający kochankowie, niż walczący herosi. Uważam to za trafne przedstawienie związków. Moc kobiet nie musiała być akcentowana wątkami feministycznymi.

Nie jestem przyzwyczajona do konfrontacji z tak dużą interlinią. Odległość jednej linijki od drugiej sprawiały, że powieść czytałam strasznie szybko. Za minus uważam posługiwanie się Wikipedią, jako źródłem tekstowym. Arche jest zdecydowanie najlepszą z powieści Joanny Malec. Jest dużo bardziej złożona, postacie posiadają bogatszą przeszłość. Osobiście uważam powieść za klamrę, łączącą dwie poprzednie książki, oraz powodującą, że więcej rozumiem z „Jun” i „Statery”. Sceny erotyczne mieściły się w granicach dobrego smaku. Było ich mniej niż w poprzednich powieściach, ponieważ autorka przez cały czas sumiennie pamiętała o przeszłości Aleksy. Bardzo podobały mi się oryginalne istoty fantastyczne, o których nigdy wcześniej nie słyszałam, wyciągnięte z mitologii orientalnej. Popieram nowe idee i chętnie poznaję różne legendy. Widać, że autorka włożyła dużo serca w książkę.

Polecam Arche nie tylko osobom miłującym się w fantastyce, ale przede wszystkim tym, którzy swą przygodę z tym gatunkiem dopiero co rozpoczynają. Jest to bardzo subtelna brama, która wprowadzi czytelnika w świat podobny do naszego, a jednak odmienny. Tam, gdzie nie ma logicznych granic, a rodzaj ludzki nie jest jedynym i najpiękniejszym. Tam, gdzie akcja toczy się szybciej. Tam, gdzie nie ma niemożliwego. Tam, gdzie rozum nie zawsze wygrywa…

Magdalena Janik

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Inne_Czytelnia

Nie wyrzucaj książek, Podaruj Książkę!

Nie wyrzucaj książek, Podaruj Książkę!   0

Wiele osób pyta nas o projekt “Podaruj Książkę”. Bardzo nas cieszy, że tak wielu z Polaków w Irlandii Północnej czyta książki i chce się nimi dzielić. Pierwszy zbiór książek zaskoczył [...]

Panel użytkownika

Banner

Aktualne wydanie Naszego Expressu

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!