Paddy Barnes: Filigranowa muszka z BelfastuPrevious Article
Ludzie listy piszą: Jaki jest Belfast?Next Article
Aktualności
  • Globalny Zjazd Polonii – Kongres 60 milionówWielkimi krokami zbliżamy się do kolejnej edycji Kongresu 60 Milionów, która tym razem odbędzie się w Londynie. Wydarzenie będzie miało miejsce w dniach 30 maja – 1 czerwca 2019 roku. [...]
  • Głosowanie za granicą w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019Obywatele polscy oraz obywatele Unii Europejskiej niebędący obywatelami polskimi stale zamieszkujący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przebywający za granicą będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą wyłącznie osobiście. Zgodnie z [...]
  • Felieton: Świąteczny koszyczek Babci TeddyWielkanoc już niebawem, więc nadszedł czas na przygotowanie koszyczka wielkanocnego, czyli popularnej święconki. Gdy tylko moje wnuki usłyszały, o szykowaniu koszyczka, zaczęły znosić mi zabawki, ukochanego misia, ulubioną lalkę, jajko [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Kinga Choszcz: Malajka w życiowej podróży

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Kinga Choszcz: Malajka w życiowej podróży

Po lazurowym niebie, na białym wielbłądzie mknie niewiasta. Tuląc w swoje ramiona dwie czarnoskóre dziewczynki osiąga pełnię szczęścia. Ta kobieta to Kinga, którą uskrzydliło marzenie. To odwaga determinująca egzystencję altruistki o szczerozłotym sercu. To inspiracja, która pozwoliła spełnić afrykański sen.

„Każde marzenie jest nam dane wraz z siłą do jego spełnienia”

Nieżyjąca Kinga Choszcz przekonywała, iż „najlepsze rzeczy są za darmo. Najlepsze rzeczy w życiu nie są wcale rzeczami.” W afrykańskim świecie została okrzyknięta Malajką, czyli aniołem. Sięgnijmy pamięcią wstecz, by przybliżyć jej sylwetkę. 10 kwietnia 1973 roku przychodzi na świat Kinga „Freespirit”. „Duże oczy, czarne włoski, śniada cera – śliczna! To jest to wyjątkowe dziecko” – wspomina Krystyna, mama przyszłej podróżniczki, pisarki i fotografki. Pasjonatka dalekich podróż cechowała się uporem i niezależnością, niegasnącą energią i niepohamowanym apetytem na odkrywanie świata, dobrodusznością, wrażliwością i otwartością na ludzi.

Bakcyla do wędrownego trybu życia wyssała z mlekiem matki. „Już jako półtoraroczny maluch pokazała, że nic nie jest dla niej przeszkodą w realizacji małego dziecięcego planu. Jeśli chce się kapać w morzu, nawet październikowy chłód nie jest przeszkodą. Uparty Baran nie rezygnuje tak łatwo.” W domowych pieleszach została pieczołowicie wypielęgnowana wędrowna pasja, której pozazdrościłby sam włóczykij. Kiedy Kinga miała zaledwie roczek, rodzice zabrali ją w objazd autostopem po Polsce. W czasach licealnych wytrwale dążyła do postawionych sobie aspiracji.

„Kinga czuje jak nigdy dotąd potrzebę całkowitego wyrwania się, podróży… dalekich podróży. Tworzy plan. Pierwszy krok – angielski. Maturę z tego języka zdaje celująco. Potem językowy college. Wszystkie wakacje od tej pory spędza na wolontariackich obozach – docierając na nie oczywiście autostopem.”

Obierając swój własny azymut, przebojowym krokiem wkroczyła w nieznane tereny. Wschód słońca z namiotu, poranki i wieczory z morskimi falami, oswajanie białych wielbłądów, niezliczone dni ze szczęśliwymi afrykańskimi dziećmi – te perspektywy rozpościerają się przed podróżniczką. Nabierając coraz to barwniejszych i konkretniejszych promieni.

„Świat jest wielki i fascynujący. A my zdecydowaliśmy się go zobaczyć”

Wystarczyło zaledwie pięć lat na pokonanie świata. Przygoda ze szlakiem rozpoczęła się w 1998 roku. W podróż autostopem dookoła świata wyruszyła z Radosławem Siudą. Kinga wraz z towarzyszem pokazali, że by objechać świat, nie potrzeba dużego zastrzyku gotówki czy pokaźnego ekwipunku. Wystarczyły im dwa plecaki, 583 dolary i 25 centów i co najważniejsze marzenia. Za którymi kryła się niesamowita siła, by rozgromić bezdroża obu Ameryk – od Alaski aż po Ziemię Ognistą, Australii i Oceanii oraz Azji.

Radosław Siuda „Chopin”, również życiowy partner Kingi przyznaje, iż za postawą ukochanej kryło się coś więcej. „Był z niej taki niespokojny duch. Brała życie pełnymi garściami. Chciała poznawać nowych ludzi i dawała im z siebie wszystko.” Podchodziła do ludzi z wielką ufnością, a świat odpłacał jej podobną monetą. Długo nie mogła usiedzieć w wygodnym miejscu. Tliła się w niej kolejna i ta najważniejsza wyprawa. Ten podróżniczy głód wciąż nie zaspokoiła należycie.

„Tak – Afryka wzywa!” Z tak podniosłym hasłem wyruszyła na swój ostatni niezdobyty, lecz upragniony kontynent. Czarny Ląd fascynował nią od najmłodszych lat. Kinga pisała: „Afryka wyzwala najmocniejsze emocje. Wszystko wydaje się tu bardziej intensywne. Upał bardziej gorący, kurz bardziej zakurzony, kolory żywsze, muzyka bardziej trafiająca do serca, mango bardziej soczyste, bieda osiąga dno, radość życia sięga nieba.” Także tutaj nie mogła pogodzić się z handlem i niewolnictwem dzieci. Dziecko, będące zakładnikiem, pracujące na plantacjach i w barach. Za kąt do spania i resztki jedzenia musi ciężko pracować, często ponad swoje siły. Tych ponurych i kuriozalnych scen widziała zbyt wiele, by milczeć. Za 50 dolarów wykupiła 11– letnią afrykańską dziewczynkę z baru w Abidżanie, największym porcie Wybrzeża Kości Słoniowej. Podarowała jej drugie życie i imię. „Skoro na mnie w Afryce mówią Malajka i taki jest tytuł mojej ulubionej piosenki, dałam to imię swojej przybranej córce. Nie trwało długo, kiedy zaczęła mówić do mnie mamo” – zapisała w pamiętniku Kinga.

Nie dane było zbyt długo cieszyć się „osobliwym macierzyństwem”. Zaatakowała ją najgorsza z odmian malarii – mózgowa. Po wycieńczającej chorobie udała się w wieczną podróż. Choć jej żywot trwał zdecydowanie za krótko, to był spełniony i triumfalny. Z iskierki powstał pożar, którym Kinga żywo płonęła, realizując swoje marzenia. Swoją postawą natchnęła innych do aktywniejszego działania i współodczuwania. A ten najpiękniejszy sen ziścił się – dzisiaj Malajką opiekuje się Krystyna Choszcz. Kontynuując dzieło córki założyła fundację Kinga Freespirit. Marszewska Góra pod Gdańskiem skupia ludzi, którzy pragną pomagać dzieciom w Afryce.

Katarzyna Kiraga

fot. turystyka.wp.pl

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Nietuzinkowi Polacy

Nietuzinkowi Polacy: Jacek Kaczmarski: „Będziemy jacy zechcemy”

Nietuzinkowi Polacy: Jacek Kaczmarski: „Będziemy jacy zechcemy”   0

"Nie mam blizn po kajdankach, napletek posiadam. Na świat przyszedłem w czepku, nie pod ułańskim czakiem. Po dekadzie wygnania, polskim jeszcze władam. Proszę więc o dokument, że jestem Polakiem" - [...]

Panel użytkownika

Banner

Aktualne wydanie Naszego Expressu

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!