Vademecum miłośnika zwierząt (domowych) vol 2.Previous Article
Wszystkie twarze Jamiego DornanaNext Article
Aktualności
  • Globalny Zjazd Polonii – Kongres 60 milionówWielkimi krokami zbliżamy się do kolejnej edycji Kongresu 60 Milionów, która tym razem odbędzie się w Londynie. Wydarzenie będzie miało miejsce w dniach 30 maja – 1 czerwca 2019 roku. [...]
  • Głosowanie za granicą w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019Obywatele polscy oraz obywatele Unii Europejskiej niebędący obywatelami polskimi stale zamieszkujący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przebywający za granicą będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą wyłącznie osobiście. Zgodnie z [...]
  • Felieton: Świąteczny koszyczek Babci TeddyWielkanoc już niebawem, więc nadszedł czas na przygotowanie koszyczka wielkanocnego, czyli popularnej święconki. Gdy tylko moje wnuki usłyszały, o szykowaniu koszyczka, zaczęły znosić mi zabawki, ukochanego misia, ulubioną lalkę, jajko [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Opowiadanie: Łupina

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Opowiadanie: Łupina

Znalazca trzymał ją w rękach. Pokrywka skrzynki była solidną skorupą z naturalnych włókien orzechów. A pokrywały ją pajęczyny brązowych nitek – niewiele ich było, niepozorne takie. Kiedy by zapukać do środka odgłos odpowiadał tylko, że wnętrze jest ściśle wypełnione jątrzastą masą. Gdyby jednak tak teleskopem z radio-radarem zawitać do środka, znaleźć by można było przedziałki, komórki, skrytki. A w nich same skarby. Czasem te skarby to już były niekompletne elementy dawnej klasy złotek, ale wciąż przyciągały uwagę jako przedmioty magiczne. Była kompletnie zamknięta. Ale też przecież pod kątem chemicznym docierało doń powietrze, jakaś kosmiczna energia. Energia pamięci i sentymenty, albo sentymentalizmy.

Pudełko na skarby, może być kartonowe, może być płóciennym woreczkiem, albo zwykłą szufladą. To akurat była szkatułka.

Innymi obrazami należałoby określić dekoracje, które na szkatułce się znajdowały. Te rysunki nieokiełznanych wici listowia, naszkicowane były rwaną kreską, ale prawie niedostrzegalne, bo struktura żłobień orzecha tutaj dominowała. Pod palcami można było jednak wyczuć labirynty rytych korytarzyków. Tylko farby żadnej nie było, koloru. 

Ktoś mógłby powiedzieć, że to wcale nie była skrzynka, tylko mózg, móżdżek i masa neuronów. Ta lewa i prawa półkula. 

Ten obraz danego kosmosu był jak dźwięki pianina – też skrzynki. Każdorazowe uderzenie klawisza opowiadało o emocjach. Razem tworzyły feerię ni-to chmur. W przypadku jazzowego podejścia to była jakby obrona przed odkryciem tych szkatułkowych, pudełkowych skarbów. Jakby z hasłem: „nie dam ich światu”. Manifestacja wolnościowa raczej. Ten jazz. Albo też emocje, ale ekstrawertyczne, a nie takie nieśmiało schowane we wnętrzu i tylko delikatnie promieniujące na zewnątrz. 

Albo inaczej. To wnętrze szkatułki, było jak obraz Jacksona Pollocka. Bez jawnego centrum i oboczności, ale jak uchwycona galaktyka rozprysków międzygwiezdnych, które pewnie nie istnieją. Z resztą nie jestem pewna  – nie znam się na astronomii. Nie znam się też na matematyce, ani fizyce, chemii. Ale ta ciągłość jego istnienia i fakt istnienia procesu jest niesamowity.

Więc była niedostępna? Nie aż tak. Do użytku pozostawał stary projektor, który tylko czekał na obdrapane kasetki, a te także znajdowały się we wnętrzu szkatuły. Jak płaty mięsa, wykrojonego z żywej tkanki dawały się sobie przyjrzeć. Jedynie materialnie, ale materiał też miał głos. I te wszystkie żyłki opowiadały historie znalazcy. Historia sama też chciała się opowiedzieć i krzyczała sama sobie tylko, żeby dać jej czas, a ukaże przez projektor nie tylko mięsne zbitki i fioletowe linie, które w tym momencie najbardziej fascynowały znalazcę, ale też delikatne kwestie i obrazy, które mięsnych tworów w ogóle nie przypominały. Problem polegał na tym, że gdzieś zaginął klucz.

Dorota Skupniewicz

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Inne_Czytelnia

Polski grammar pod lupą!

Polski grammar pod lupą!   0

„Luknij przez ten łindoł czy mój kar stoi na stricie.” Takie językowe wariacje i dowcipy układano kiedyś o Polakach mieszkających w Chicago. W dzisiejszych czasach emigracja zmieniła nieco swoje oblicze, [...]

Panel użytkownika

Banner

Aktualne wydanie Naszego Expressu

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!