Superfood sposobem na długowieczność?Previous Article
Superfood rodem z Polski, cz. 1Next Article
baner-980px-x-90px
Aktualności
  • Zatrudnienie najwyższe od 1971Poziom bezrobocia w Wielkiej Brytanii jest najniższy od 11 lat, wzrosły również średnie płace. Obecnie zatrudnionych jest 31,81 miliona ludzi - o 560 tysięcy więcej niż rok temu. Dane wskazują także [...]
  • Parlament może zablokować BrexitBrytyjski parlament będzie jednak miał wpływ na Brexit. Rząd Theresy May już nie wyklucza przeprowadzenia głosowania w Izbie Gmin nad rozpoczęciem procedury wyjścia kraju z UE. Zwolennicy pozostania Wielkiej Brytanii [...]
  • Thatcher najgorszaMargaret Thatcher wyprzedziła Davida Camerona w niechlubnym rankingu na najgorszego premiera Wielkiej Brytanii. W plebiscycie przeprowadzonym przez związek pisarzy zajmujących się historią nie było gorszego polityka na czele brytyjskiego rządu [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Weather Report ,
0°C

Pozytywna destrukcja czyli Zespół COMA w Belfaście!

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Pozytywna destrukcja czyli Zespół COMA w Belfaście!

Na początku października łódzki zespół COMA zagrał koncert w Belfaście. Zagrali mieszankę swoich utworów po polsku i po angielsku dla publiczności w centrum muzycznym OhYeah. Lider zespołu Piotr Rogucki i perkusista Adam Marszałkowski (Marszałek) udzielili wywiadu Naszemu Expressowi.

Andrea Dymus: Jaki repertuar zagraliście podczas koncertu w Belfaście?

Rogucki: Zagraliśmy mix. Nagraliśmy 4 albumy, ostatni 4 lata temu, więc jakiś czas już gramy mix naszych utworów na scenie, czasem w innych aranżacjach, np. orkiestrowych. Zawsze staramy się różnicować repertuar, żeby cały czas mieć stymulację muzyczną. Zawsze przed koncertem sprawdzamy ile miejscowych mieszkańców kupiło bilety. Jeśli się okazuje, że jest ponad 30 osób lokalnych, to gramy trochę więcej po angielsku, ale większość jednak po polsku. Mamy anglojęzyczne płyty i okazuje się, że mamy też anglojęzycznych fanów, nie związanych z Polonią i oni rzeczywiście na te koncerty przychodzą. Największa cyfra do tej pory była w Dublinie. Chcemy im dawać utwory po angielsku, ale część z nich informuje nas później, że polskie kawałki też im odpowiadają, że język nie ma znaczenia – liczy się energia. Natomiast nie wiedzieliśmy w Belfaście ile osób będzie lokalnych z tych 150 osób, które kupiły bilety.

AD: Od kilku lat próbujecie grać dla zagranicznej publiczności. Jak to idzie? Jak jesteście odbierani?

Marszałek: Próbujemy to jest dobre słowo. W Polsce już zagraliśmy wszędzie, gdzie mogliśmy zagrać. Najwyższy czas, żeby spróbować trochę dalej. Raz idzie lepiej, raz gorzej, nie poddajemy się…

Rogucki: …ale nie mamy ciśnienia na karierę zagranicą. Chcemy po prostu nie grać tylko i wyłącznie w Polsce i okazuje się, że tych możliwości jest sporo. Korzystamy z nich, dodaje to zespołowi polotu.

AD: Czy to znaczy, że w Polsce już wszystko osiągnęliście?

Marszałek: To jest śmiała teza. Zbyt śmiała.

Rogucki: Nie dostaliśmy jeszcze Bursztynowego Słowika…

AD: A co jest w takim razie miarą sukcesu zespołu?

Rogucki: No właśnie. Osiągnęliśmy bardzo dużo, bo mamy fanów, którzy przychodzą na nasze koncerty i nawet jeśli czasami dajemy im powody do zwątpienia, to na jakiś czas od nas odchodzą, ale potem znowu wracają i to jest największy sukces, jaki można odnieść, mieć przez tak długie lata frekwencję na koncertach.

AD: Jesteście czasami kontrowersyjni. Macie nawet antyfanów, nawet na Facebooku jest takie konto antyfanowskie. Przejmujcie się tym?

Rogucki: Kiedyś bolało mnie, że jest taki nurt hejtu, ale ostatecznie doszedłem do wniosku, że hejterzy, którzy spędzają godziny na wylewanie żółci na to, co robimy są również w jakiś sposób naszymi fanami. Są większymi fanami niż fani. Żaden z naszych pozytywnych fanów, nie spędza tyle czasu, żeby zakładać specjalne strony w internecie, żeby pisać listy, recenzje czy wrzucać zdjęcia z komentarzami, jak antyfani. Więc widocznie im na nas zależy, jesteśmy dla nich ważni. To pozytywny rodzaj destrukcji.

Marszałek: W dobie internetu taka stymulacja negatywna funkcjonuje już jakiś czas, nie tylko my padamy ofiarą hejtu.

Rogucki: …ale ja bym tego nie definiował jako bycie ofiarą – ludzie w ten sposób pokazują swoje emocje, uczucia, trzeba znaleźć do tego dystans. Oni nie potrafią inaczej uregulować swojej emocjonalności. Jest im to potrzebne, a my jesteśmy poza tym. Dla nas nie jest najważniejsza opinia jak kiedyś, gdy zastanawialiśmy się nad tożsamością zespołu, teraz dla nas najważniejsze jest robienie nowych rzeczy, materiału, działanie w swojej materii. A ci, którzy mają to odbierać, będą to robić pozytywnie albo nie, nie mamy na to wpływu. Najważniejsze, żebyśmy byli uczciwi wobec siebie w pracy, którą wykonujemy, a to co dzieje się dalej, to już inna sprawa.

AD: Jesteście szczerzy na koncertach i w swojej muzyce, czy to jest powód sukcesu zespołu COMA?

Marszałek: Ktoś mnie już kiedyś zapytał, jaki jest powód sukcesu COMy, ale chyba po prostu muzyka rockowa otwiera pole do szczerości wypowiedzi tego, który jest na scenie…

Rogucki: …to też jest warsztat, który posiedliśmy, bo zespół COMA opiera swoją działalność na występach scenicznych, bardziej niż na dokonaniach studyjnych. Nasza twórczość i działalność rozwinęła się z kontaktu z publicznością, a nie z przesiadywania w studio. Dopóki trzymamy się tego charakteru i priorytetu, jakim jest kontakt z ludźmi i ich satysfakcja, to wszystko idzie w dobrym kierunku. Ale to nie znaczy, że wszystko robimy pod publiczkę. Stawiamy naszym fanom zadania i próby, ryzykując tym samym naszą popularność, ale póki co się udaje…

AD: Trochę z innej beczki. Co myślicie o emigracji z Polski, o tym ile ludzi wyjechało i jaka jest ich przyszłość?

Marszałek: Myślimy, że wyjedzie jeszcze więcej! Rozmawiamy z ludźmi na temat ich planów i jest bardzo różnie…

Rogucki: …większość nie chce wracać.

AD: Co możecie powiedzieć Polakom w Irlandii Północnej i czytelnikom Naszego Expressu?

Rogucki i Marszałek: Pozdrawiamy wszystkich czytelników i do zobaczenia w kraju… w tym albo w tamtym… albo na Boże Narodzenie w Polsce.

Rozmawiała: Andrea Dymus

Play

Foto: Lukasz Judziejewski

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

5 pytań

Wystawa Caravaggio

Wystawa Caravaggio   0

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak to jest zetknąć się z bardzo popularnym dziełem sztuki? Oglądać ogromne płótna i myśleć nad tym jak wpłynęły one na przebieg historii? Może osoba, która [...]

Panel użytkownika

Aktualne wydanie Naszego Expressu

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!