Dlaczego Polska Szkoła Sobotnia w Belfaście?Previous Article
Jak radzić sobie ze swoją psychiką?Next Article
Aktualności
  • Polish Heritage DayW ramach drugiej edycji Polish Heritage Day zorganizowanych zostało 76 wydarzeń w całej Wielkiej Brytanii, które odbywały się w terminie od 5 maja do 4 czerwca. Również w Irlandii Północnej [...]
  • Wieści z PSS Enniskillen – maj 2018S.O.S z Enniskillen Gramatyka, ortografia, nowe literki, słówka, zadania i opracowania to podstawa na sobotnich lekcjach z języka polskiego. Ale zajęcia w Światowy Dzień Ziemi w klasie 1 rozpoczęliśmy piosenką pt. „Ziemia [...]
  • My Way w maju 2018!Wiosna w pełni! Kwiaty! Kolory! Wszystko to, co lubimy najbardziej. Tym razem dzieci wraz z rodzicami próbowały swoich sił we florystyce - z bibuły i papieru powstawały kwiaty. Wszystko ręcznie [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Weather Report ,
0°C

Ratując ludzi…

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Ratując ludzi…

Pracuje jako technik medyczny, jeździ w karetce w Belfaście, uwielbia tą pracę, ale czasami ma jej dość. O tym jak ratuje się ludzi w Irlandii Północnej opowiedział nam Łukasz Schmidt.

Nasz Express: Jak to się stało, że zostałeś technikiem medycznym? Czy w Polsce pracowałeś jako ratownik medyczny?

Łukasz Schmidt: Skończyłem Szkołę w Poznaniu w 2004 roku i od tego czasu pracowałem jako ratownik medyczny. Zacząłem przypadkowo. Zdając maturę dowiedziałem się od kolegi, że jest szkoła kształcąca ratowników medycznych w Poznaniu i stwierdziłem, że spróbuję.

NE: Czym różni się praca tu a w Polsce?

ŁS: Tych różnic jest bardzo mało, są drobne różnice w procedurach i sprzęcie, ale sama praca wygląda podobnie. Ja pracuję jako technik medyczny, nie jako paramedyk, więc mój zakres obowiązków jest troszkę inny niż w Polsce, ale mimo wszystko sam rdzeń pracy pozostaje ten sam.

NE: Jakie trzeba spełnić warunki, żeby zostać ratownikiem medycznym w NI?

ŁS: Trzeba przejść szkolenie, które trwa 2,5 miesiąca w przypadku technika, 2 lata w przypadku paramedyka. Jeśli chodzi o hierarchię w pracy to wygląda to podobnie jak w straży pożarnej czy policji. Mamy stopnie niższe i wyższe, od pomocnika – ambulance care assistant, przez technika medycznego aż do paramedyka, ponad tymi stopniami są jeszcze supervisorzy – kierownicy i osoby zarządzające systemem.

NE: Jaki zasięg w terenie ma jedna karetka? Czy ratujecie tylko w Belfaście?

ŁS: Nie tylko w Belfaście, możemy zostać wezwani do zdarzenia w każdym miejscu Irlandii Północnej. Zasięg jest duży, oczywiście nie codziennie zdarza się, że musimy jechać 100 mil na wizytę, ale zdarza się, że jedziemy gdzieś dalej, jeśli nie ma nikogo bliżej niż my.

NE: Ile średnio czasu karetka jedzie do pacjenta?

ŁS: Są pewne zasady, których staramy się przestrzegać. W mieście jest to 8 minut od momentu wyjazdu do zgłoszenia do dojazdu na miejsce, poza miastem jest to do 15 minut. Oczywiście jeśli jedziemy daleko to nie możemy tych warunków spełnić, ale zawsze staramy się dotrzeć jak najszybciej.

NE: Jak jeździ się karetką po Belfaście? Czy trudno jest dotrzeć na miejsce zdarzenia?

ŁS: Czasami jeździ się bardzo trudno. Najtrudniej jest dostać się w mniejsze uliczki, gdzie po obu stronach zaparkowane są samochody. No i oczywiście godziny szczytu, korki szczególnie w centrum i przy zjazdach na autostradę. Korzystamy z GPS i z informacji dyspozytorów, ale czasami nie ułatwia to wcale dojazdu. Mamy też informacje o większych robotach drogowych, ale nie są one podawane w czasie rzeczywistym.

NE: O czym się myśli jadąc do zgłoszenia?

ŁS: Często dostaje się zastrzyku adrenaliny, co wbrew pozorom czasem utrudnia dojazd do pacjenta. Występuje też coś takiego u kierowców, którzy jadą na sygnale, co się nazywa czerwoną mgłą (red mist). Polega to na tym, że kierowca karetki zapomina o bezpieczeństwie na drodze, tylko chce dotrzeć na miejsce jak najszybciej. I ta sytuacja może być niebezpieczna dla załogi i dla uczestników ruchu. Może to spotkać każdego kierowcę karetki, ale jesteśmy specjalnie szkoleni w tej kwestii.

NE: Jakiego rodzaju pomocy najczęściej udziela karetka?

ŁS: Zakres jest ogromny, od wypadków drogowych, przez wypadki w pracy czy pomoc w nagłym pogorszeniu stanu osoby przewlekle chorej, którą trzeba zawieźć do szpitala.

NE: Czy podczas jazdy karetką wykonywane są czynności ratownicze?

ŁS: Tak, jeśli jest taka konieczność. Może to być nawet resuscytacja, która wymaga nagłego przystanku i wezwania posiłków, ponieważ do tego zabiegu potrzeba dwóch osób, a w karetce zwykle są dwie osoby, dwóch paramedyków lub dwóch techników lub technik i paramedyk. Takie sytuacje nagłe już podczas jazdy karetką z pacjentem nie zdarzają się często, raczej pacjent jest ustabilizowany na miejscu zdarzenia, ale różnie to bywa, nie wszystko można przewidzieć.

NE: A czy używacie helikoptera?

ŁS: Tak, może się tak zdarzyć, że helikopter jest przed karetką i załoga helikoptera wzywa posiłki w postaci karetki lub odwrotnie. Helikopter to jest dobrze wyposażona karetka. Zasięg lotniczego pogotowia jest trochę inny, wszystko zależy od tego czy ma gdzie lądować, mimo że może szybciej dotrzeć do miejsca zdarzenia. Najczęściej lądowanie odbywa się na boisku, na polu, drodze bez drzew czy linii wysokiego napięcia.

NE: Jak często zdarzają się nieuzasadnione wezwania pogotowia?

ŁS: Nieuzasadnionych wezwań jest mniejszość, ale wciąż jest to za dużo. Rzadko zdarzają się natomiast żarty. Takich wezwań, które niekoniecznie wymagają karetki jest trochę i mimo wszystko staramy się w tych sytuacjach pomóc jak możemy i próbujemy naprowadzić pacjenta co może zrobić ze swoją sytuacją.

NE: Czy jesteście rozliczani z tego czy podjęliście odpowiednie kroki przy ratowaniu?

ŁS: Tak, jest to zazwyczaj sprawdzanie wybiórcze. Większe wypadki są analizowane przez prokuratora. Ale jest jeszcze kierownik medyczny, który sprawdza karty pacjentów wybiórczo i ewentualnie konsultuje to później z odpowiedzialnym za akcję zespołem.

NE: A czy zdarza się, że osoby postronne udzielają pomocy i robią to źle, pogarszając sytuację pacjenta?

ŁS: Nikt nie wymaga od osób postronnych udzielenia profesjonalnej pomocy. Dobrze, że ludzie chcą się angażować. Dużą rolę tutaj grają szkolenia prowadzone przez Czerwony Krzyż czy St John’s Ambulance, wiele ludzi je przechodzi czy to w pracy czy prywatnie. I chyba nie zdarzyło mi się tak, żeby ktoś udzielał pomocy i zrobił pacjentowi krzywdę.

NE: Jak często widzisz śmierć? Czy można oswoić się ze śmiercią?

ŁS: To ciekawe pytanie, śmierć zawsze wzbudza jakieś emocje, nie wiem czy można się z nią oswoić i nie jest na pewno tak, że osoby pracujące w służbie zdrowia są znieczulone na śmierć. Ale myślę, że nie robi to już takiego wrażenia jak na początku, z tym że ciągle jest trudno sobie z tym radzić.

NE: Czy taka świadomość, że pacjent może umrzeć podczas udzielania pomocy, podnosi adrenalinę?

ŁS: Tak i taka świadomość powoduje, że staramy się zrobić co w naszej mocy sprawnie i szybko. Ten zastrzyk adrenaliny powoduje, że działamy jak automaty, nie myślimy jak coś zrobić tylko po prostu to robimy, mamy to wyuczone.

NE: Czy ta adrenalina uzależnia?

ŁS: Troszkę tak, mamy tego świadomość, ale ten zastrzyk adrenaliny w naszej pracy jest mobilizujący.

NE: Czy dostępne są usługi psychologa dla tych, którzy pracują pod takim stresem w zawodach medycznych?

ŁS: Jest oficer, który rozmawia z zespołem, który brał udział w ciężkiej akcji ratunkowej. Można wtedy nawet powiedzieć, że już tego dnia nie chce się brać udziału w dalszych akcjach, ale chyba tak się nie zdarza.

NE: Masz czasem dość tej pracy?

ŁS: Często, ale raczej tak na chwilę. I na szczęście to szybko przechodzi. Zdarza się pare razy w miesiącu, ale to chyba tak jak w innych zawodach. Ale dla mnie generalnie moja praca jest bardzo satysfakcjonująca.

Rozmawiali: Andrea Dymus i Przemek Straus

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Wywiady NI

Puszysta Modelka

Puszysta Modelka   0

W dzisiejszym świecie wszystko u kobiety musi być perfekcyjne, zgodne z panującym kanonem, żeby uznana ona została za piękność. Skrzywiony obraz piękności krzyczy do nas z okładek gazet, plakatów i [...]

Panel użytkownika

Aktualne wydanie Naszego Expressu

32372906_1832810557025112_8760833917688217600_n

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!