DZIADY – rzecz nie o Mickiewiczu….Previous Article
LemON zagra w Belfaście!Next Article
Aktualności
  • Globalny Zjazd Polonii – Kongres 60 milionówWielkimi krokami zbliżamy się do kolejnej edycji Kongresu 60 Milionów, która tym razem odbędzie się w Londynie. Wydarzenie będzie miało miejsce w dniach 30 maja – 1 czerwca 2019 roku. [...]
  • Głosowanie za granicą w wyborach do Parlamentu Europejskiego w 2019Obywatele polscy oraz obywatele Unii Europejskiej niebędący obywatelami polskimi stale zamieszkujący na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej przebywający za granicą będą mogli zagłosować w obwodach głosowania utworzonych za granicą wyłącznie osobiście. Zgodnie z [...]
  • Felieton: Świąteczny koszyczek Babci TeddyWielkanoc już niebawem, więc nadszedł czas na przygotowanie koszyczka wielkanocnego, czyli popularnej święconki. Gdy tylko moje wnuki usłyszały, o szykowaniu koszyczka, zaczęły znosić mi zabawki, ukochanego misia, ulubioną lalkę, jajko [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Recenzja książki Aleksandry Łojek pt. „Belfast. 99 ścian pokoju”

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Recenzja książki Aleksandry Łojek pt. „Belfast. 99 ścian pokoju”

Postkonfliktowe miasto z wielu perspektyw
Recenzja książki Aleksandry Łojek pt. „Belfast. 99 ścian pokoju”

Aleksandra Łojek rozmawia z tymi, którzy wcześniej nie zostali wysłuchani. Bohaterowie jej opowieści, Brytyjczycy i Irlandczycy, urodzili się w złym miejscu i złym czasie, i często z tego powodu zostali pozbawieni w życiu wielu szans. “To nie jest książka o Irlandii Północnej, zaczyna Łojek, to książka o ludziach, o których nie czyta się w kolorowych czasopismach. Książka o „rzeźbionym w czerwonej cegle mieście, które cierpi na rozdwojenie jaźni”. O mieście, które w 2012 roku National Geographic uznał za jedno z dwunastu najciekawszych turystycznie miejsc na świecie.”

„Belfast jest miastem przyjaznym dla turystów (…) Jest na tyle uwodzicielski, że można w nim przeżyć lata i nie wiedzieć, że istnieje inne oblicze tego miasta. (…) Czasem spokój naruszają alarmy bombowe, stosunkowo częste w pewnych dzielnicach(…)”. Niektórzy chcą wierzyć, że Belfast jest zwykłym europejskim miastem. Autorka przekonuje, że nie jest. „To poraniona ziemia, poszatkowana murami i ścianami pokoju, oddzielającymi protestantów od katolików. Najdłuższy mur, w sercu miasta, ciągnie się przez pięć kilometrów”.

Aleksandra Łojek przyjechała do Belfastu w 2008 roku, czyli 10 lat po zawieszeniu broni. Do miasta, w którym zapanował pokój i w którym wzniesiono 99 ścian pokoju. Po jednej i drugiej stronie mieszkają kaci i ofiary, którym nierzadko zdarza się wpadać na siebie w miejscach bardziej neutralnych. Łojek rozmawia z jednymi i drugimi. Rozmawia z Jane – dowódcą jednej z jednostek IRA – której zabito trzech synów. Rozmawia z Waynem – mordercą i założycielem organizacji wspierającej młodzież – który zapytany po latach, czy żałuje, że zabijał katolików, odpowiada, że ocalił Irlandię Północną od zjednoczenia z Republiką Irlandii. Rozmawia z policjantem, który co rano zagląda pod auto w poszukiwaniu bomby. I z Alistairem, który pierwszej egzekucji dokonał w wieku 17 lat, a chwilę później poszedł na dyskotekę. Rozmawia z Martinem Dillonem, autorem wielu książek na temat Kłopotów, o tym jak bardzo się bał, kiedy zbierał do nich informacje. Oraz z małżeństwem Polaków, którzy kupili w Belfaście dom, nie wiedząc jednak, że spokojna na pozór okolica to tak naprawdę ziemia niczyja, na której toczą się wciąż regularne walki.

Doskonale dobrała Łojek bohaterów do swojego reportażu. Dzięki nim możemy spojrzeć na to postkonfliktowe miasto z wielu perspektyw. Dużo jest w „Belfaście” śmierci, zewsząd wybuchają bomby, dużo jest porwań i tortur. Dużo gniewu i złości. Wiele też paradoksów. I wydarzeń trudnych do uwierzenia. Trudne do uwierzenia jest, że w 1998 roku na mocy porozumienia wielkopiątkowego wypuszczono z więzień ponad 400 osób. Wypuszczono na wolność nawet tych, którzy skazani zostali na wielokrotne dożywocie. Większość z nich pracuje obecnie w organizacjach pomocowych wspierających osoby cierpiące na zespół stresu pourazowego. Część z nich skończyła studia, zrobiła doktoraty. Nie trudne do uwierzenia jest, że spora ich ilość cierpi na alkoholizm, jest bezrobotna i nie ma zupełnie żadnego celu w życiu.

„Belfast” to trochę ponad 170 stron paraliżujących informacji na temat jednej z europejskich stolic. Krajobraz po bitwie z tlącym się wciąż gniewem i z trudem opanowywaną chęcią zemsty. To rzetelny, wyczerpujący opis poparty serią odniesień. Opis zachwycający, choć trudny, ozdobiony serią ciekawostek o tym, dlaczego w centrum Londynu nie ma koszy na śmieci, lub o tym dlaczego Belfast słynie z pierwszorzędnej chirurgii ortopedycznej. Każdy akapit Aleksandry Łojek kipi treścią, każdy czyta się po dwa razy i czyta z niedowierzaniem. Ponad 170 stron rozmów przy kawie z ludźmi, którzy wreszcie zostali wysłuchani.

Małgorzata Płócienniczak

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Artykuły

Recenzja: Będzie bolało – sekretny dziennik młodego lekarza

Recenzja: Będzie bolało – sekretny dziennik młodego lekarza   0

Książka wydana została w 2017 roku, jako reakcja na dość ostro wypowiedzianą opinię brytyjskiego ministra zdrowia na temat współczesnych lekarzy. Według mężczyzny zdecydowana większość służby zdrowia jest chciwa i niesłusznie [...]

Panel użytkownika

Banner

Aktualne wydanie Naszego Expressu

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!