Wybierzmy się w góry!Previous Article
Kluby młodzieżoweNext Article
Aktualności
  • PSS Belfast: 10 lat minęło jak jeden dzień…Pierwsza Polska Szkoła Sobotnia w Belfaście świętowała 2 czerwca 2018 Jubileusz 10-lecia . Tak podniosłą uroczystość zaszczycili swoją obecnością znamienici goście: The Lord Lieutenant of the Co Borough of Belfast, [...]
  • PSS Portadown: Żywe Lekcje HistoriiPodczas zajęć z historii Polski odwiedzili wirtualnie dom Mikołaja Kopernika i poznali miasto, z którego pochodził. Podczas wirtualnych wycieczek nasi uczniowie odwiedzili także Żywe Muzeum Piernika w Toruniu, Zamek i [...]
  • Portadown: Dzień Ziemi w Polskiej SzkoleJak co roku od wielu już lat uczniowie PSS im Janusza Korczaka w Portadown świętują Dni Ziemi włączając się w lokalny projekt ABC Council „Clean the World” oraz ,,Adopt the [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Weather Report ,
0°C

Top 3 Nawiedzone miejsca w Irlandii Północnej

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Top 3 Nawiedzone miejsca w Irlandii Północnej

#1 Zamek w Ballygally

bally_gally_castle_hotel_day

Siedemnastowieczny budynek spokojnie spogląda w stronę zatoki Ballygally na wybrzeżu Antrim. Ma w sobie coś z nadmorskiej widokówki – tak przynajmniej twierdzą odwiedzający. Dodające uroku wieżyczki w kształcie rotund są pozostałością po dawnych Szkotach, a mur otaczający budynek ma wciąż w sobie pewną surowość. Pomimo malowniczości miejsca, wielu turystów trzyma się od niego z dala. Wszystko to za sprawą dwóch dam, które już dawno powinny opuścić posiadłość…

Opowiem Wam smutną historię związaną z tą wielkopańską budowlą. Pusty obszar został wynajęty od hrabiego Antrim przez jegomościa zwanego James Shaw. Człowiek ten wybudował wspaniałą posiadłość, a nad jej głównym wejściem zamieścił inskrypcję ze starego szkockiego dialektu „Godis Providens is my Inheritans” (tłum. „Opatrzność Boża to moje Dziedzictwo”). Zamieszkał w niej z żoną. Nie była to jednak szczęśliwa kobieta, nie mogła bowiem dać swojemu mężowi męskiego potomka. Ludzie szeptali na temat małżeństwa Shaw. Ona miała ponoć go zdradzać z marynarzami, inna plotka mówiła zaś, że on po kryjomu planował spisek by ją otruć. Jak głosi legenda Isobel Shaw została zamknięta bez jedzenia w wieży i w ten oto sposób skazana została na śmierć. Nie potrafiąc pogodzić się z tym okrutnym sądem, w obłędzie rzuciła się z okna. I tak po dziś dzień przechadza się po okolicy…

Zamek w Ballygally został w rodzinie Shaw do końca XVIII wieku, po czym został sprzedany i odnowiony. Obecnie jest własnością Hastings Hotel Group, co może oznaczać tylko jedno – jest hotelem, który odwiedzić może każdy. Jeff Belanger zamieścił wzmiankę o posiadłości w swojej książce, zatytułowanej „Most Haunted Places” (tłum. „Najbardziej Nawiedzone Miejsca”). Tam też przeczytać można o opowieściach manager hotelu Olgi Henry, mówiące o głosach dzieci budzących gości, pukaniu do drzwi pokoi przez Isobel Shaw oraz wypadku w lochach. Podobno, na specjalne zamówienie gości przygotowano salę w lochach, by odbyła się tam uroczysta kolacja. Miejsce zamknięto na klucz i pozostawiono tak do przyjazdu gości. Gdy otwarto drzwi, oczom gości ukazał się bałagan – na stole panował chaos, wszystkie serwetki były rozwalone, a co bardziej przerażające – kieliszki stały w centrum stołu, ułożone w okrąg.

Wielu odwiedzających miejsce medium twierdzi, że wyczuwają tam więcej duchów, niż znajdujących się wówczas gości. Podobno jedną z zagubionych dusz ma być Madam Dixon, szeleszcząca co wieczór jedwabną suknią, podczas przechadzek po zamku.

Foto: www.goodfoodireland.ie

#2 Były Szpital Roe Valley w Limavady (hrabstwo Londonderry)

roe valley

O tym miejscu głośno zrobiło się, gdy ochroniarz obiektu zrobił zdjęcie, na którym widnieje duch. Dokładnie obejrzane przez organizację Paranormal Society Ireland, zostało zaakceptowane jako autentyczny dowód aktywności paranormalnej. Niewielu śmie wątpić w pogłoski na temat duchów, ponieważ ze szpitalem wiąże się bardzo okrutna przeszłość…

W wieku XIX większość społeczeństwa w Limavady była uboga. Brak jedzenia i podstawowych środków higieny widoczny był na porządku dziennym. Niedostępność opieki zdrowotnej nie zaskakiwała nikogo. Tymczasem aktywiści działający w sprawie praw ubogich byli w stanie zainicjować powstanie szpitala Roe Valley – lecz pomimo ulgi, przyniosło to jeszcze większą udrękę. Pacjenci nie chcieli być leczeni w owym miejscu ze względu na skandaliczną opiekę. Traktowani okrutnie przez pielęgniarki i lekarzy ludzie i tak umierali. Mówi się o dziesięciu zgonach na tydzień w owych czasach. Podobno właśnie te duchy ujawniają się po dziś dzień w już opuszczonym budynku.

Mówi się, że najbardziej nawiedzony jest oddział położniczy. Ochroniarze już przyzwyczaili się do słuchania jęków i płaczu dzieci co noc. Z tą częścią szpitala wiąże się podobno tragiczna historia kobiety, która odebrała życie swojemu dziecku i sobie. Dom Pielęgniarski – czyli część, w której rezydowała ówczesna służba zdrowia również ma swojego ducha. Przedmioty przesuwają się tam bez logicznego wytłumaczenia i często słychać hałasy. Będący tam ludzie zwierzają się, że ktoś ich uderzył, jakby chciał wepchnąć się przed nich podczas przechodzenia przez drzwi. W kuchni natomiast można doświadczyć zmian temperatury, błysków światła, podmuchów wiatru – to miejscowy poltergeist jest za to odpowiedzialny. Po dziś dzień wielu naukowców i badaczy zjawisk nadprzyrodzonych zajmuje się opuszczonym szpitalem. W Internecie można znaleźć wiele stron internetowych i filmów, mających udokumentować aktywności paranormalne.

Foto: roevalley.com

#3 Stacja York Road, Belfast

york rd

Miejsca zatłoczone, skomercjalizowane i znajdujące się blisko centrum miasta nie wydają się dość przerażające. Stacja kolejowa York Road nie przywodzi na myśl bladych, romantycznych, zmarłych bohaterek z rozwianymi włosami w zwiewnych białych sukniach. A jednak podobno istnieje dusza, która plącze się między pociągami…

W 1970 roku, w wyniku wypadku, zmarł pracownik na stacji York Road w Belfaście. Nie wzbudziłoby to aż tak wielkiej sensacji, gdyby nie niewytłumaczalne zamknięcie miejsca w 1992 roku, które niektórzy ludzie lubią wiązać ze zjawiskami paranormalnymi. Pracownicy stacji nie mają wątpliwości – jest ona nawiedzona przez ducha mężczyzny w ciemnych ubraniach. Tłumaczenie, że wielu ubranych na czarno mężczyzn na co dzień przechodzi przez zatłoczone miejsce, dla nich jest niewystarczające. W nocy, gdy nie kursują pociągi, podobno słychać szuranie nóg po korytarzu. Potwierdza to personel sprzątający. Zarejestrowano także siedzącą osobę w kantynie, na długo po zamknięciu pomieszczenia przez ostatnich pracowników, kończących wieczorną zmianę. Nad ranem nikogo już nie było w pomieszczeniu, a drzwi pozostały w stanie takim, w jakim zostawiła je osoba ostatnia zamykająca zamek późnym wieczorem.

Sprawa wydawać się mogłaby wyłącznie lekką i nieważną pogłoską, a jednak z jakiegoś powodu nawet angielskie gazety wspominają Stację York Road na listach najbardziej nawiedzonych stacji kolejowych świata. Może powinniśmy zwracać większą uwagę na to kogo lub co mijamy wsiadając codziennie do pociągu?

Foto: dailymail.co.uk

Magdalena Janik

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Inne_Czytelnia

Jak wykorzystać słoneczne dni w NI?

Jak wykorzystać słoneczne dni w NI?   0

Kiedy w Irlandii Północnej świeci słońce, wyspa ukazuje swoje piękno w całej okazałości. Co zrobić ze sobą w tak piękny dzień? Wypić Guinnessa w centrum miasta? Pospacerować wśród soczystej zieleni [...]

Panel użytkownika

Aktualne wydanie Naszego Expressu

nasz express lipiec_donE.indd

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!