Zbigniew Brzeziński - życie i strategiaPrevious Article
Czesław Lang Next Article
Aktualności
  • Polish Heritage DayW ramach drugiej edycji Polish Heritage Day zorganizowanych zostało 76 wydarzeń w całej Wielkiej Brytanii, które odbywały się w terminie od 5 maja do 4 czerwca. Również w Irlandii Północnej [...]
  • Wieści z PSS Enniskillen – maj 2018S.O.S z Enniskillen Gramatyka, ortografia, nowe literki, słówka, zadania i opracowania to podstawa na sobotnich lekcjach z języka polskiego. Ale zajęcia w Światowy Dzień Ziemi w klasie 1 rozpoczęliśmy piosenką pt. „Ziemia [...]
  • My Way w maju 2018!Wiosna w pełni! Kwiaty! Kolory! Wszystko to, co lubimy najbardziej. Tym razem dzieci wraz z rodzicami próbowały swoich sił we florystyce - z bibuły i papieru powstawały kwiaty. Wszystko ręcznie [...]

Magazyn dla Dorosłych i Dzieci w Irlandii Północnej – zapraszamy do lektury!

Weather Report ,
0°C

Zbigniew Wodecki „Z niejednego pieca chleb jadłem”

Interlinia+- AWielkość czcionki+- Wydrukuj artykuł
Zbigniew Wodecki „Z niejednego pieca chleb jadłem”

W maju odszedł człowiek z niepohamowaną energią życiową, ceniony artysta, kompozytor, a także wybitny multiinstrumentalista. Zbigniew Wodecki był również niekwestionowanym mistrzem autoironii. Potrafił z niewyobrażalną dla siebie swadą snuć barwne opowieści kończące się inteligentnym dowcipem z puentą. Przyjrzyjmy się bliżej człowiekowi, którego ciężko zamknąć w jednym kadrze.

„A mi się marzy kariera Robin Hooda…”

Zbigniew Wodecki przyszedł na świat 6 maja 1950 roku w Krakowie. Wychowywał się w uzdolnionej, artystycznie rodzinie, gdzie matka znana była ze wspaniałego sopranu koloraturowego. Natomiast siostra grała na wiolonczeli, była solistką w operetce krakowskiej i śląskiej. Tak uzdolnione środowisko muzyczne, dało mu silne podstawy, by „przesiąknął” wirtuozerskim klimatem. Jego rodzice dosyć szybko wpoili mu zasadę – „jeśli chcesz naprawdę dobrze grać musisz nieustannie ćwiczyć.”

Bliższe związki z muzyką rozpoczął już w wieku 5 lat. Bywał dość częstym gościem krakowskiej filharmonii. Podczas, gdy jego koledzy grali na podwórku w piłkę, on zajmował się nauką gry na skrzypcach. Początkowe lata nauki były latami mordęgi, bo „same nie chciały grać.” Nawiasem mówiąc skrzypiec nigdy nie odstawił na boczny tor, lecz wiernie oddał się im we władanie. Z wyróżnieniem ukończył Państwową Szkołę Muzyczną II st. im. W. Żeleńskiego przy ulicy Basztowej w Krakowie, w klasie skrzypiec Juliusza Webera. Wówczas otrzymał stypendium, dzięki któremu miał sposobność wyjechania do Leningradu, by w tamtejszym konserwatorium szlifować swój talent. Ostatecznie zrezygnował ze stypendium ze względów rodzinnych i zawodowych. Był skrzypkiem Orkiestry Symfonicznej PRiTV oraz Krakowskiej Orkiestry Kameralnej.

„Jam śpiewający muzyk jest”

Miano, o które pokusił się sam artysta. Świetnie wykorzystał warunki, które otrzymał, rozwijając je po stokroć. Mowa tutaj o jego predyspozycjach wokalnych. Szansą na ukazanie swojej wokalności był Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu w 1972 roku. Utwór, który zaśpiewał zatytułowany „Znajdziesz mnie znowu” został wyróżniony nagrodą w kategorii debiut. Trzy lata później zaśpiewał tytułową piosenkę japońskiego serialu animowanego dla dzieci „Pszczółka Maja”, którą napisał czeski kompozytor Karel Svoboda. Tytułowa pszczółka z wieczorynki przyległa do Zbigniewa niczym przeuroczej urody atrybut. W 1979 roku Zbigniew Wodecki ponowie zaprezentował swój wokalny talent opolskiej publiczności. Tym razem wykonał piosenkę „Wspomnienie tych dni.” Wykonanie okazało się na tyle kapitalne, że wokalista wrócił z festiwalu jako zwycięzca.

Kolejno na początku lat osiemdziesiątych miał okazję występować w legendarnym kabarecie TEY Zenona Laskowika. Zbigniew Wodecki na stałe zapisał się w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Jego repertuar muzyczny obfituje w wielkie przeboje, jak chociażby: „Zacznij od Bacha”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Izolda”, „Opowiadaj mi tak”, czy „Chałupy Welcome to.” W 2007 roku został uhonorowany Nagrodą Polskiej Estrady. Przyznano mu Prometeusza, jako uznanie za „jego ogromny wkład w rozwój polskiej sceny muzycznej.”

Inne artystyczne projekty

W 1992 roku na zaproszenie Jana Kantego Pawluśkiewicza wziął udział w „Nieszporach Ludźmierskich.” Słowa do oratorium napisał poeta Leszek Aleksander Moczulski. Zbigniew Wodecki został autorem muzyki do przedstawienia Krzysztofa Kolbergera „Miłość i gniew” – a także „Królewna Śnieżka i krasnoludki” z 1994 roku, w którym można było też zapoznać się z jego umiejętnościami aktorskimi. Natomiast w 2008 roku powrócił do studia, aby nagrać piosenkę „Miłości jak snu” na „specjalne zamówienie” do niezależnego filmu „Jan z drzewa” Łukasza Kasprzykowskiego, gdzie został zaproszony do zagrania krótkiego epizodu.

Warto nadmienić, iż chwalebna okazała się wówczas postawa samego Wodeckiego. Zgodził się wiedząc, że nie dostanie wynagrodzenia. Przed dwoma laty ukazał się niezwykły album, który został dość entuzjastycznie przyjęty przez publiczność . Ten album to „1976: A Space Odyssey”, powstał we współpracy z grupą Mitch&Mitch Orchestra and Choir. Jak zauważył Bartek Chaciński „Pomysł był taki, że mistrzowie zgrywy akompaniują Wodeckiemu w dość wiernie odtworzonych piosenkach z jego zapomnianej debiutanckiej płyty z 1976 roku, która po latach okazuje się jedną z bardziej błyskotliwych krajowych odpowiedzi na nurt easy listening z okolic Burta Bacharacha, misternie zaaranżowaną i ponadczasową.” Koncepcja płyty wpisywała się w ideę, której artysta chciał się poświęcić – wspierania młodych muzyków.

Wzbudzając szacunek

Zbigniew Wodecki przyciągał tłumy z powodu bycia po prostu sobą. Potrafił błyskotliwym żartem zjednywać sobie ludzi. Był jednym z najsympatyczniejszych jurorów w polskiej edycji „Tańca z Gwiazdami.” Jego pozytywne nastawienie do świata i ludzi zaowocowało innymi przedsięwzięciami. Powierzono mu rolę konferansjera programów „Droga do Gwiazd” i „Twoja droga do Gwiazd” oraz koncertu „Zakochajmy się jeszcze raz.” Miał również kilka epizodów w polskich serialach. W 2002 wystąpił w popularnej telenoweli „Klan”, „Miodowe lata”, „Król przedmieścia” i „U fryzjera”, gdzie wcielił się w samego siebie.

W oczach Krakowian i fanów został zapamiętany jako osoba nie odmawiająca autografów, bardzo chętnie rozmawiająca z zaczepiającymi go na ulicach przechodniami. Swoje przyjazne zachowanie tłumaczył „wyniesioną z domu gościnnością.” Ponadto był osobą, która bardzo chętnie bierze udział w akcjach charytatywnych. Reasumując człowiek o wielkim sercu i ze szczerozłotym uśmiechem, który odszedł przedwcześnie. „W piątek, 5 maja, Zbigniew Wodecki przeszedł w Warszawie operację bypass-ów. Jeszcze w niedzielę czuł się dobrze i rozmawiał z bliskimi. Niespodziewanie 8 maja nad ranem doznał rozległego udaru mózgu. Mimo niezwykłej woli życia i starań lekarzy udar dokonał nieodwracalnych obrażeń. Odszedł od nas 22 maja w jednym z warszawskich szpitali. Żona i dzieci byli przy nim.” Został pochowany w ukochanym Krakowie w rodzinnym grobowcu. 30 maja 2017 roku, w dzień pogrzebu, dla uhonorowania Zbigniewa Wodeckiego, z Wieży Mariackiej rozbrzmiały dźwięki utworu Louisa Armstronga, What a Wonderful World.

Na zakończenie pragnę przywołać piosenkę z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego, która w pełni ukazuje jego powołanie. Słowa piosenki „Moja droga” nie tylko ukazują jego artystyczną duszę, lecz również osobowość artysty.

” (…) Znam szyk, złoconych sal, gdzie wielka gra orkiestra
Znam też, nie jeden bal i skromność znam – małych estrad
Ktoś chciał, bym mógł wam grac i brać wam czas
Czy daremnie? Dziś chcę, wam szczęście dać, które jest we mnie

Dobro i zło tysiące dróg, sam nie wiem kto diabeł, czy Bóg
Kto sprawił to, że żyć się chce, gdy dla was gram, los śmieje się
Nie jestem sam, gdy śpiewam wam – szczęście jest we mnie…

Gdy dni wyblakną mi i powiem tak żegnaj mój świecie
Podjedzie tu kierowca z mgły w niebieskim swym kabriolecie
Ja sam dojadę tam gdzie czeka mnie ostatnia puenta
Nie nie nie dziś bo koncert mam a to rzecz święta”

Katarzyna Kiraga

fot. cafesenior.pl

0 komentarzy

Brak komentarzy Artykuł nie był jeszcze komentowany

Dodaj komentarz

Jako pierwszy Dodaj komentarz !

Only registered users can comment.

Nietuzinkowi Polacy

Kinga Choszcz: Malajka w życiowej podróży

Kinga Choszcz: Malajka w życiowej podróży   0

Po lazurowym niebie, na białym wielbłądzie mknie niewiasta. Tuląc w swoje ramiona dwie czarnoskóre dziewczynki osiąga pełnię szczęścia. Ta kobieta to Kinga, którą uskrzydliło marzenie. To odwaga determinująca egzystencję altruistki [...]

Panel użytkownika

Aktualne wydanie Naszego Expressu

32372906_1832810557025112_8760833917688217600_n

Zapisz się do naszego newslettera!

Banner
Banner
Banner
Banner

Znajdź nas na Facebook’u

error: Zawartość strony jest chroniona!